//Z ARCHIWUM: Dr Tomasz Witkowski nt. testów projekcyjnych

Z ARCHIWUM: Dr Tomasz Witkowski nt. testów projekcyjnych

W dniu 5. czerwca 2011 odbyła się 4th Cracow Conference of Psychology and Law – Diagnosis and Assessment in Forensic Psychology. Zaproszony na konferencję dr Tomasz Witkowski, psycholog, współzałożyciel KSP już dzień później podzielił się swoimi wrażeniami na swoim blogu… Warto przeczytać, ponieważ w sprawie używania narzędzi projekcyjnych w psychologii sądowej zmieniło się… NIC !

Wpis kopiujemy za zgoda Autora.

Jak to dobrze jest móc zasiąść w Collegium Novum

Ilekroć mam zasiąść wśród, uznanych w swojej dziedzinie, autorytetów i rozpocząć z nimi dyskusję, czuję się mocno onieśmielony i niezwykle mało kompetentny. Tak było i tym razem. Gorzej jeszcze, bo na salę debaty jej uczestnicy wnieśli nie tylko tytuły naukowe i honorowe, pozycje akademickie, lecz nadto powagę a nawet grozę instytucji, które reprezentują. Sędzia Sądu Apelacyjnego w Krakowie Jacek Wojciech Polański, Prokurator Apelacyjny Włodzimierz Krzywicki, naczelnik Wydziału II Postępowania Sądowego. Już sama powaga stanowisk powoduje, że człowiek czuje się winny, a myśli gorączkowo poszukują usprawiedliwień niepopełnionych czynów. A do tego jeszcze prof. dr hab. Józef Krzysztof Gierowski, doktor praw, doktor habilitowany psychologii, profesor nauk medycznych przewodniczący Rady Naukowej Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, autor i współautor ponad 270 publikacji naukowych z zakresu psychologii, psychiatrii sądowej i psychologii lekarskiej laureat wielu nagród i odznaczeń. I wreszcie last but not least – pierwsza dama debaty – dr Alicja Czerederecka, wybitny polski autorytet w dziedzinie testów projekcyjnych, szczególnie w zakresie testu Rorschacha w systemie Exnera.

Prostolinijność i otwartość moich rozmówców szybko jednak pozwoliła mi się otrząsnąć z prowincjonalnego zagubienia. Już w pierwszych swoich wypowiedziach pan Prokurator pokazał uczestnikom debaty ludzką twarz opowiadając o tym, jak zasypia podczas prezentowania długich i żargonowo napisanych opinii biegłych sądowych. Odjął również nieco z powagi swego urzędu wyznając nam, że w zrozumieniu opinii biegłych sądowych często korzysta z pomocy żony, która jest psychologiem. Psychologiem, który nie lubi matematyki, jak poinformował nas pan Prokurator, a co za tym idzie preferuje metody bardziej „ulotne”, a on sam ufa żonie w tej kwestii. Na krótką chwilę zaniepokoił mnie los ludzi osądzanych przez zasypiający wymiar sprawiedliwości. W chwili, kiedy prezentowane są dowody być może decydujące o całym życiu oskarżonych, uczestniczący w procesie prawnicy nie potrafią skupić się na tym, co słyszą. Szybko jednak otrząsnąłem się z tego nadmiaru empatii, szczególnie, że mój niepokój wzbudziły kolejne wątpliwości, czy pan Prokurator może udostępniać w trakcie procesu dokumentację sądową osobom postronnym. Być może jednak żona prokuratora nie jest osobą postronną w procesie? Znowu uświadomiłem sobie jak mało wiem na temat prawa i procedur w polskim sądownictwie, więc żeby się nie ośmieszać, wolałem już tego pytania nie zadawać. I chyba dobrze zrobiłem, bo podczas wygłaszania innych kwestii moi utytułowani rozmówcy szybko mnie karcili. Na przykład pozwoliłem sobie wygłosić opinię na temat testów projekcyjnych powołując się na pracę S.O. Lilienfelda, J. M. Woodsa i H. M. Garba „Status naukowy technik projekcyjnych” jak również stwierdzić, także na podstawie tej książki, że Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne w standardach wypracowanych w 1991 r., a dotyczących pracy biegłych psychologów sądowych, zobowiązało ich do przedstawiania wraz z opinią wszelkich ograniczeń i kontrowersji, jakie te testy wzbudzają. Podobnie, we wzorcowym programie nauczania psychologii klinicznej, który jest zalecany na XXI wiek, całkowicie wykluczyło techniki projekcyjne.

Pani Doktor zdecydowanie stwierdziła, że: „nie jest prawdą” to co powiedziałem o stanowisku APA, że wśród członków APA ciągle toczy się debata na ten temat. Dowiedziałem się ponadto, że autorzy cytowanej przeze mnie pracy dawno już wycofali się z opublikowanych w niej twierdzeń. Ta reprymenda również mnie mocno zaniepokoiła. Znam dość dobrze prace Scotta Lilienfelda i mam z nim stały kontakt a nigdy nie słyszałem, żeby coś takiego opublikował. Poczułem się nawet niekomfortowo pomyślawszy, że być może Scott opublikował coś po kryjomu przede mną? Coś czego się wstydzi, albo do czego nie chce przyznać? No bo przecież niemożliwe jest aby pani doktor się pomyliła? Albo co gorsza… minęła z prawdą? Nie, nie! Te wątpliwości tak mną wstrząsały, że jeszcze w nocy napisałem mail do Scotta z prośbą o wyjaśnienia. Ciągle czekam na odpowiedź.

Karcił mnie też pan Profesor za moje negatywne opinie o testach projekcyjnych. Dowiedziałem się od niego, że testy te są bardzo cenną metodą, choć dobrze diagnozować przy ich użyciu potrafi tylko kilka osób w Polsce, m.in. obecna na sali dr Czerederecka. Doprowadziło to do strasznej konfuzji w mojej głowie, bo z jednej strony, korzystają z nich niemal wszyscy biegli sądowi (kilkaset, kilka tysięcy osób?), a z drugiej tylko kilku nich robi to dobrze. Jeśli tak, to jaki jest sens ich używania, jeśli większość robi to źle? Boleśnie zdałem sobie sprawę, że chyba nie nadążam za procesem myślowym profesorskiej głowy… A wszystko to jeszcze dodatkowo utrudniał fakt, że profesor karcąc mnie odwrócił się do mnie plecami.
Przemiłym człowiekiem okazał się pan Sędzia. Nie skarcił mnie ani razu, w zasadzie nie skarcił nikogo. W gruncie rzeczy to chyba nie zajął żadnego stanowiska. Chyba nie… Albo może znowu nie zrozumiałem. Ale okazał się naprawdę przemiłym i sympatycznym człowiekiem.

Wspominając tę debatę i spotkanie w przepięknej sali Collegium Novum Uniwersytetu Jagiellońskiego tak sobie myślę, jak to, mimo wszystko, dobrze jest móc zasiąść w Collegium Novum, czuć na sobie wzrok oddanych studentek i studentów, otoczyć się eteryczną atmosferą własnych sądów, których wielu maluczkich nie rozumie. Dobrze jest czuć unoszącą się w powietrzu tradycję szacunku do mądrości, tradycję jednego z najstarszych uniwersytetów w Europie. Następnym razem muszę się lepiej przygotować, żeby ci wszyscy utytułowani i szanowani ludzie nie musieli mnie ciągle karcić, bo to naprawdę dobrze jest móc zasiąść w Collegium Novum i bardzo chciałbym jeszcze kiedyś móc tam zasiąść…

Tomasz Witkowski

P.S. Właśnie przyszła odpowiedź od Scotta:
Hi Tomasz – This is completely false, and I have no idea what she is referrring to. We have never retracted any of our claims, either formally or informally, in any outlet – either in print or in any other format. To what article was she referring? Out of curiosity, what is her name? Perhaps I should write to her.

ZDJĘCIE: Plansza nr 1 projekcyjnego Testu Rorschacha. Materiał testowy plam atramentowych Rorschacha został upubliczniony na angielskiej stronie Wikipedii w 2009 roku.