//Rorschach i testy projekcyjne (wciąż) w opiniowaniu psychologicznym na potrzeby sądu

Rorschach i testy projekcyjne (wciąż) w opiniowaniu psychologicznym na potrzeby sądu

Rorschach i testy projekcyjne (wciąż)
w opiniowaniu psychologicznym na potrzeby sądu 

Garstka wrażeń i refleksji pokonferencyjnych. Część 1.

W dniach 14-15 września odbyła się w Warszawie II. Ogólnopolska Konferencja naukowa z cyklu „Diagnoza w praktyce psychologicznej”, pt. „Diagnoza psychologiczna dzieci młodzieży – aspekty edukacyjne, kliniczne i sądowe” organizowana przez SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny oraz Ogólnopolską Sekcję Diagnozy Psychologicznej Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Na czele Komitetu Programowego Konferencji stała prof. zw. dr hab. Grażyna Krasowicz-Kupis, Dyrektor Instytutu Psychologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz Kierownik Zakładu Metodologii i Diagnozy Psychologicznej na tej uczelni, a także kierownik Zespołu Specyficznych Zaburzeń Uczenia się w Instytucie Bada n Edukacyjnych. Na czele Komitetu Organizacyjnego stała Maja Filipiak przewodnicząca Ogólnopolskiej Sekcji Diagnozy Psychologicznej PTP.

Nie dokonuję tu pełnego sprawozdania z Konferencji czy jej całościowej recenzji. W jej trakcie odbyło się wiele wystąpień omawiających rzetelnie opracowane narzędzia i testy przydatne w praktyce diagnostycznej [cały program TUTAJ]. Ja zwrócę uwagę w swojej relacji wyłącznie na te punkty programu, które wiązały się z powodami mojej decyzji o udziale w tym naukowym wydarzeniu. Podzielę się tu swoim komentarzem do faktów, które miały miejsce podczas Konferencji, pozostających w obszarze moich zainteresowań. (W drugiej części relacji przedstawiam kilka kwestii, które niespodziewanie zwróciły moją szczególną uwagę podczas innych modułów).

Jakie były główne powody mojego zainteresowania Konferencją? Były to dwa punkty programu drugiego dnia Konferencji. Pierwszy, to zapowiadane już wcześniej przez Klub Sceptyków Polskich wystąpienie pt. „Czy meta-analiza Mühura i in (2013) kończy dyskusję o wykorzystaniu Rorschacha w diagnozie na potrzeby sądowe”. Prelegent, dr Andrzej Śliwerski, z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Łódzkiego jest członkiem KSP. Po raz pierwszy miałem okazję wysłuchać jego wykładu i udziału w debacie w lutym 2012 roku podczas akcji „Psychologia to nauka, nie czary”. Współorganizatorem tej akcji był KSP, a miała ona charakter protestu studentów i wielu naukowców przeciwko stosowaniu testów projekcyjnych (w szczególności Testu Plam Atramentowych Rorschacha) w opiniach w sprawach rodzinnych i opiekuńczych, ze względu na ich niską lub żadną wartość psychometryczną. Drugim punktem programu, który wzbudził moje zainteresowanie była debata na temat Standardów opiniowania psychologicznego w sprawach rodzinnych i opiekuńczych oraz roli tych standardów w promowaniu dobrych praktyk, w której to debacie dr Śliwerski miał spotkać się z dr Alicją Czerederecką, kierownik Zakładu Psychologii Sądowej Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, znaną zwolenniczką i propagatorką wykorzystywania testów projekcyjnych (szczególnie Testu Rorschacha).

W swoim referacie dr Śliwerski przedstawił analizę wartości testu Rorschacha i jego przydatność w diagnozie różnych zaburzeń  [wykład można obejrzeć TUTAJ]. Koncentrował się jednak na ewidentnych pozorach mocnych stron tego testu i na słabościach metodologicznych badań, które miały rzekomo potwierdzać jego moc diagnostyczną.

Po wystąpieniu dr Śliwerskiego głos zabrała dr Czerederecka. Dla mnie rozczarowujące było to, że jej odpowiedź na wszystkie zarzuty wobec Rorschacha ograniczyły się do poprawienia odmiany jednego z nazwisk, które padły w wystąpieniu dr Śliwerskiego, doprecyzowania sposobu nazywania jednej z kategorii wypowiedzi osób badanych oraz zapewnienia, że sądy prawdopodobnie wszystkich stanów USA dopuszczają wykorzystanie Testu Rorschacha w opiniowaniu. Doktor Czerederecka nie wspomniała nawet, że w co najmniej trzech przypadkach rozpraw (w latach 1997, 1999, 2001) w amerykańskich sądach skutecznie podważono rzetelność, trafność i obiektywizm tego narzędzia. Nie odniosła się też do żadnego z krytycznych argumentów przywołanych w wykładzie dr. Śliwerskiego. Liczyłem, że stanie się to podczas debaty.

Debata dotycząca standardów diagnostycznych miała rozpocząć się od prezentacji wstępnych stanowisk dr Czeredereckiej i dr. Śliwerskiego. Wystąpienie dr Czeredereckiej było nadzwyczaj detalicznym sprawozdaniem z przeprowadzonej przez nią wraz ze współpracownikami ankiety oceniającej Standardy kierowanej głownie do psychologów i prawników z Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów (OZSS), dawniej RODK (Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno-Konsultacyjny). Prelegentka przytaczała przykładowe komentarze i oceny, jakich udzielali respondenci w odniesieniu do każdego ze standardów. W ankiecie ani w jej omówieniu nie było żadnego odniesienia do misji Pracowni Testów Psychologicznych Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, która głosi, że „Naszym celem jest szerzenie etycznych i profesjonalnych standardów diagnozy opartej na narzędziach psychometrycznych” ani też omówienia jakichkolwiek wątpliwości – jak się zdaje ankietowani ich nie mieli – związanych ze stosowanymi w diagnozie narzędziami. A wymagania stawiane diagnoście są według Standardów Ogólnopolskiej Sekcji Diagnozy Psychologicznej Polskiego Towarzystwa Psychologicznego m.in. takie, że:

  • „2.5 Psycholog używa wyłącznie narzędzi diagnostycznych, które mają podstawy naukowe w zakresie danego obszaru diagnostyki” – co powinno eliminować z diagnozy mające korzenie w nieweryfikowalnych lub słabo udokumentowanych naukowo teoriach;
  • „2.7. Dobierając standardowe narzędzia, psycholog uwzględnia ich właściwości psychometryczne.” – co powinno eliminować narzędzia o niskiej tzw. dobroci psychometrycznej na rzecz tych, które mają lepsze właściwości;
  • „2.9. Psycholog używa aktualnych wersji narzędzi diagnostycznych” – co powinno eliminować narzędzia bez polskiej adaptacji kulturowej i polskich norm.Dr Śliwerski w swoim wystąpieniu [można się z nim zapoznać TUTAJ] przedstawił opinie biegłych, w których psychologowie wykorzystywali do badania osób narzędzia ocenione jako bezwartościowe przez Komisję ds. testów Psychologicznych KNP PAN (np. Test Drzewa Kocha) lub wręcz „narzędzia” parapsychologiczne (np. karty Tarota) oraz formułowali opinie w sposób, który tak naprawdę nic nie mówił. Było to dla mnie wstrząsające, ponieważ takie opinie wpływają na losy ludzi, którzy z różnych powodów stają przed sądem. Tym bardziej zaskoczyło mnie, że mimo zgodnego potępienia takich nieprofesjonalnych praktyk, nie padła żadna propozycja w jaki sposób można pociągnąć do odpowiedzialności osoby, które takie opinie przygotowują.

    Jeszcze bardziej zaskoczyło mnie z jak jednoznacznym odrzuceniem większości osób na sali, mających związek z opiniowaniem na potrzeby sądu, spotkała się propozycja dr. Śliwerskiego by stworzyć listę niezalecanych czy zdyskredytowanych „narzędzi diagnostycznych” (dodałbym: nieprofesjonalnych, kompromitujących diagnostę i potencjalnie szkodliwych dla osoby badanej, która staje przed sadem). Argumenty które padały z ust dr Czeredereckiej dotyczyły tego, że tworząc listy można nieopatrznie umieścić tam narzędzia, które okażą się cenne, a poza tym lista nigdy nie byłaby kompletna. Jej zdaniem diagności powinni zapoznawać się z bieżącymi publikacjami i komentarzami do standardów, a nie z gotowymi listami. Moją złośliwością byłoby zapewne skomentowanie, że jedną z autorek takich publikowanych komentarzy, zalecanych do czytania jest i byłaby dr Czerederecka. Ponieważ jednak nawet systemy diagnostyczne ICD i DSM co kilkadziesiąt lat ulegają aktualizacji, ja nie widzę problemu aby co jakiś czas dokonywać rewizji listy zalecanych metod diagnostycznych (a na pewno zdyskredytowanych i niemających żadnych naukowych podstaw). Po co? Choćby po to, by uniknąć takiego diagnozowania, jakiego przykłady przytoczył dr Śliwerski (a były to jedynie nieliczne wyjątki ze zgromadzonych przez niego materiałów). Tylko jasno określone standardy, albo lista zdyskredytowanych narzędzi, może służyć jako narzędzie dla pełnomocników stron do podważania opinii, które na podstawie tych narzędzi zostały skonstruowane.  Widać bowiem, że ogólnie sformułowane standardy są niewystarczające.

    (W drugiej części relacji przedstawię co mnie zastanowiło, a także zaskoczyło – pozytywnie i negatywnie – podczas innych modułów tego naukowego wydarzenia)

Tomasz Garstka
psycholog, członek KSP